Destiny is not a matter of chance, but a matter of choice.
It is not a thing to be waited for, it is a thing to be acheived.

William Jennings Bryan       

Smutno mi... 2009-12-15 19:26:08

bo zwierzęta cierpią i umierają tak po cichu... Mogłam tylko stać i patrzeć na powykręcanego gołębia i czekać aż przyjedzie ktoś z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami... Ale nikt nie zdążył przyjechać... Gołąb skulił się, zamknął oczy i tak po cichu zdechł... :( Przykro mi, że ludzie tak mało zwracają uwagi na zwierzęta, które tak często przez nas cierpią w dużych miastach... Zabierając im naturalne tereny powinniśmy czasem schylić głowę i zobaczyć takiego gołębia... no tak, ale przecież to tylko gołąb a ich nikt nie lubi :(

Smutno...

skomentuj (4)

odpowiedź na strach 2009-12-15 15:54:42

"...zdałam sobie sprawę, że - mimo wszelkich niebezpieczeństw - zawsze lepsze będzie to, co jest w ruchu, niż to, co w spoczynku; że szlachetniejsza będzie zmiana niż stałość...."

Olga Tokarczuk "Bieguni"

skomentuj (0)

a tak w ogóle 2009-12-15 13:40:58

To ja tak może wrócę na chwilę jeszcze do miłości... Bo czuję, że powinnam tak dla samej siebie napisać to by zapamiętać. Rzadko na blogu pisałam o swoich związkach, pomimo iż podchodzę do tego miejsca jak do czegoś bardziej dla mnie niż dla innych świadoma jestem, że jednak czasem ktoś tu zagląda. I choć wiele tu moich prywatnych spraw, sprawy damsko-męskie mają to do siebie, że w sposób burzliwy przemijają czasem szybciej niż burzowe chmury.

Ale w moim życiu pojawił się mężczyzna, który jako pierwszy (a może drugi) ma odwagę o mnie walczyć. Zawsze w związkach bolało mnie to, że pomimo tak ogromnych deklaracji miłosnych, wielkich wyznań, kiedy przyszło do rozstań wszystkie te wielkie słowa ginęły gdzieś. Tłumaczę to sobie tym, że tak naprawdę żaden z tych facetów mnie nie kochał.
A teraz czuję, że na głowie musiałabym chyba stanąć by mi mój chłop powiedział "to by było na tyle...".
I tak właściwie mało błyskotliwie, ale czasami chyba o tym zapominam, więc zapisuję by pamiętać. ;)

A że wczoraj się na mnie obraził bo jak nie Tunezyjczyk to Włoch chciał uciąć sobie ze mną pogawędke i nie było czasu by na facebook'u porozmawiać - to chyba jeszcze bardziej za nim tęsknię. Co tu kryć, lubię gdy od czasu do czasu ktoś jest o mnie zazdrosny. Taka ludzka słabostka ;)

skomentuj (0)

Dobranoc 2009-12-13 02:45:57

Możemy szukać wolności, uciekać od ludzi i od społecznych zasad, które czasami tak bardzo nas ograniczają. Zakładają kajdanki 'poprawności' i trzymają za gardło tak, by nawet nie wyobrażać sobie życia bez nich.
Możemy żyć na przekór wszystkim tym zasadom, szukać tam, gdzie inni uciekają.
Ale pod koniec... to chyba najważniejsze by kochać  i czuć się kochanym.
Kocham otaczający mnie świat, który choć  jest niezwykle wymagający, jednocześnie daje mi tyle możliwości odkrywania siebie...
I czuję się kochaną. Pod koniec dnia, gdy zamykam oczy, wiem ,że gdzieś ktoś o mnie myśli na dobranoc. Wiem, że moi bliscy, tak dalecy od ideałów kochają mnie w sposób przekraczający moje wyobrażenia. I ich miłość zawsze będzie mnie prowadzić z oczami pełnymi wiary w ludzkie dobro. To ich czyni najpiękniejszymi...
Mogę zdobywać świat, przekraczać granice własnej wyobraźni... ale bez miłości nigdy nie czułabym tak ogromnej potrzeby by to robić...

Najtrudniej jednak jest pokochać samego siebie

skomentuj (1)

W chmurach latać... 2009-11-29 18:48:59

Cztery dni z Paolo śmignęły tak szybko. Sobota pod znakiem zatrucia po imprezie właściwie nie pozwoliła mi ruszyć się z miejsca. Umierając do późnych godzin wieczornych nie mogłam znaleźć sobie miejsca, a biedny Paolo czuwał cały czas przy mnie, to biegając do apteki, to mnie przytulając i usypiając. Nie pamiętam, kiedy ostatnio ktoś tak się o mnie troszczył. Z wielkimi łzami żegnałam się z nim dzisiaj. Świat przynosi nam czasem tak wiele odpowiedzi. Choć nadal męczę się jeszcze w Krakowie i nie mam czystej karty czuję, po prostu wiem, że wszystko będzie dobrze. To wszystko się ułoży. Tylko byle nie popadać w marazm, byle marzyć i iść do przodu, choćby pod wiatr, a ja zazwyczaj pod wiatr chodzę.
I obiecałam sobie, że alkoholu już ja nie tykam. Do następnego razu pewnie... a właśnie przez to, że nie trenuję to później takie właśnie jajeczka wychodzą.

skomentuj (2)

Kinga i Chopin 2009-11-27 01:27:37

Późno już. W poszukiwaniu dokumentów trafiam na Prowadził nas Los Kingi i Chopina i tak na chwilkę, dosłownie chwileczkę się zatrzymuję. Zaczytałam się i minęła mi godzina. Po cichu w wyobraźni dreptam nóżkami po Ameryce Północnej razem z nimi. Ze łzami w oczach, kiedy pomyślę, że Kingi już nie ma.
Chętnie podzieliłabym się ich podróżą, dlatego gdyby ktoś chciał z przyjemnością wyślę w PDF - kabusia@gazeta.pl

"You can only stand up
For what you believe
Don't be blinded
By the power of greed
What about all those things
You could have done but you don't?
They say things happen for a reason,
You don't do them, they won't
"


                              -  Donavon  Frankenreiter  "Life,  Love , Laughter"

Daję sobie czas do 25 roku życia na uzbieranie sił, zdarzeń, przypadków by wyruszyć  w podróż. Nie wiem czy będzie ona tą dookoła świata - nie chcę tak planować, bo być może los przyniesie mi zupełnie inne historie i spełnią się inne marzenia. Póki co umownie tak, do 25tki zbieramy duszę i ciało i później robimy krok. Tymczasem czekają małe podróże. Ale żeby nie zapeszyć o nich kiedy indziej może :)

skomentuj (0)

środa, 25 listopada - dzień niespodzianka 2009-11-27 00:53:45

   Siedzę jak zwykle w pokoju numer 7 na jednym z piętrowych łóżek, wpatrzona w laptopa pogrywam z nudy w Age of Empires – w końcu ile można pisać, czy się pisze czy się leży, przerwa się należy. Do drzwi puka Ania – Kasia masz gościa. Zdziwiona zastanawiam się kto do cholery wpadłby tak bez zapowiedzi do Hostelu na miodowej ? Agata, Ola czy Kasik? Do pokoju wchodzi zgrzany Paolo z pięknymi w kolorach tęczy chryzantemkami (tak wiem, że te duże kupuje się na nagrobki:P tak czy siak są pięknie letnie i tak bardzo kolorowe). Szczęka opada mi do kolan, łzy pojawiają się w oczach i patrzę tak na Paolo w szoku, który uśmiecha się do mnie z tą szelmowską dumą, że plan mu się udał. Przytulam się i nie wiem już czy płakać czy się cieszyć. Zabijam go pytaniami, że jak i kiedy? Jakim cudem? Przecież bilet drogi, a co z pracą? Ale po co ja pytam? Przecież  to najpiękniejsza niespodzianka jaka kiedykolwiek mnie spotkała.

   Paolo pokolei wyciąga włoskie przysmaki, obowiązkowe pesto i parmezan i trzy inne sery. Ja wpatruję się w kwiatki ułożone już w wazonie na stole w ‘common roomie’. Widzę, że dziewuchy z hostelu uśmiechają się razem ze mną w końcu to scena niczym z amerykańskiego filmu romantycznego. Dla mnie  najważniejszy sygnał – zależy mu. Potrzebowałam tego sygnału jak nigdy. I on poczuł, że to już nie przelewki.

   Ostatni tydzień był ciężką dla nas próbą. Moja lekka depresja, życie Nomada przykutego do jednego miejsca, odpadanie w chmurę marzeń o podróżach i marazm braku ruchu i przekraczania kilometrów wywołał u mnie lawinę pytań – czy ja powinnam jechać do tego Mediolanu? Czy to ma sens w ogóle ? Paolo należy do ludzi, którzy nie bardzo potrafią godzinami gadać przez Internet i pisać długaśne maile. Brak kontaktu duchowego z nim zasiał ogólne zwątpienie. Tego samego dnia kiedy przyleciał, rano naskrobałam do niego tak mało przyjemnego maila, przesiąkniętego moim sceptycyzmem i ogólną rezygnacją, że jak tylko sobie o nim przypomniałam kazałam mu jak najszybciej go skasować.

   Jeszcze z wypiekami na twarzy zadzwoniłam do Mamy. Obie uznałyśmy, że skubany wiedział kiedy trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Naprawdę było blisko. A mój wyjazd się zbliżał.

   Pamiętam, kiedy kilka dni temu wracałam z kina i taka przygaszona w duszy prosiłam mojego Anioła Stróża o jakiś znak, co tu z tym życiem dalej zrobić? Czy już teraz rzucać wszystko i pakować plecak, zaczynać od nowa po samemu, czy poczekać i ruszyć do Mediolanu gdzie miałabym zaczynać coś we dwoje. Chyba znak nie mógł być bardziej klarowny. Chrapie mi właśnie pod łokciem ten znak z nieba. Najbardziej troskliwy i kochany znak jaki mógł przydarzyć się tak mało ogarniętej i niepoukładanej osobie jak ja. Ufff, znów wszystko powoli się układa. Dziękuję.

skomentuj (1)

Przenikający do szpiku Damien Rice... 2009-11-13 22:31:26

i jego genialny tekst piosenki o tytule The Professor & La Fille Danse


Well I don't know if I'm wrong
Cause she's only just gone
Here's to another relationship
Bombed by excellent breed of gamete disease
I'm sure when I'm older I'll know what that means
Cried when she should and she laughed when she could
Here's to the man with his face in the mud
And an overcast play just taken away
From the lover's in love at the centre of stage yeah
Loving is fine if you have plenty of time
For walking on stilts at the edge of your mind
Loving is good if your dick's made of wood
And the dick left inside only half understood her

Chorus:
What makes her come and what makes her stay?
What make the animal run, run away yeah
What makes him stall, what makes him stand
And what shakes the elephant now
And what makes a man?
I don't know, I don't know, I don't know
No I don't know you any more
No, no, no, no...

I don't know if I'm wrong
'Cause shes only just gone
Why the fuck is this day taking so long
I was a lover of time and once she was mine
I was a lover indeed, I was covered in weed

Cried when she should and she laughed when she could
Well closer to god is the one who's in love
And I walk away cause I can
Too many options may kill a man
Loving is fine if it's not in your mind
But I've fucked it up now, too many times
Loving is good if it's not understood
Yeah, but I'm the professor
And feel that I should know

Chorus 2:
What makes her come and what makes her stay?
What make the animal run, run away and
What makes him tick apart from his prick
And the lonelier side of the jealousy stick
I don't know, I don't know, I don't know
No I don't know, I don't know, I don't know
No I don't know, I don't know, I don't know
Hell I don't know you any more
No, no, no no...

Well I don't know if I'm wrong
'Cause she's only just gone
Here's to another relationship
Bombed by my excellent breed of gamete disease
I finished it off with some French wine and cheese

La fille danse
Quand elle joue avec moi
Et je pense que je l'aime des fois
Le silence, n'ose pas dis-donc
Quand on est ensemble
Mettre les mots
Sur la petite dodo



Ileż w nim prawdziwych słów. Choć poetyckośc trudna do zrozumienia po angielsku, warto usiąść i trochę pomęczyć się z tekstem.
A Damien zawsze ratował mnie w chwilach miłosnych dołków, rozumiał jak żaden inny mężczyzna :)

skomentuj (0)

Hostel - drugi dom 2009-11-09 00:31:26

Czasami mnie samą przeraża to jak potrafię aklimatyzować się w nowych miejscach, odnajdywać w nowych sytuacjach. I jak przez to mam w sobie mało ambicji. Moszczę sobie gniazdko w 2m na 2m i już mi dobrze. Już obkładam się swoimi rzeczami i robię to co zawsze. I tak siedzę od kilku dni w hostelu, robię sobie herbatki, rozmawiam z dziewczynami, z innymi przybywającymi mieszkańcami. Jest prawie, że po studencku. A że mam tu kochane dziewuszki, opłaty też są studencko-koleżeńskie. I już mam swoją kołderkę, swoje łożeczko, swoją półkę w lodówce. Czy to nie straszne ?
Wczoraj wieczorem przy robieniu herbaty do kuchni wpadł Misza - równie stały gość co ja, a właściwie to był tu już przede mną. Młody chłopak z Ukrainy. Przybiegł do kuchni wyraźnie poddenerwowany, mówiąc do siebie rzeczy, które w połowie mogłyśmy zrozumieć. Przyzwyczajone zignorowałyśmy. Ale Misza dzwonił, chodził, krzyczał coś o Rosji, o mafii.
W końcu pytam - Misza co się stało ?
Ze spokojem chłopak tłumaczy, że my w Polsce mamy przynajmniej prawdziwą policję. U nich policja to mafia... Brata mu zamknęli. Wpadli na dyskotekę, tam gdzie pracował, wsunęli co trzeba było do kieszeni, zakuli i zabrali. Ale jak Misza ? - pytam zaskoczona. Przecież to niemozliwe... I co teraz ? Teraz są dwa wyjścia, albo za 19 letniego brata zapłacą 1000 dolarów albo chłopak odsiedzi 3 lata. Misza, a co z kartoteką? Tak już zostanie mu w aktach, że przestępca? Jak dasz 1000 dolarów to przy Tobie podrą akta i nie ma sprawy... A macie tyle pieniędzy? Znajomi, znajomych - powoli uzbierają.
Było mi naprawdę przykro, chciałam pójść do bankomatu i wyciągnąć pieniądze. Ale coś mnie powstrzymało...
Opanowanie młodego Miszy uspokoiło mnie, że dadzą radę. Ale ile ich to będzie kosztować ?

skomentuj (0)

Ile, jak i kiedy ? 2009-11-07 14:02:02

Ile dni jesteś w stanie zmarnować nie robiąc nic z tych rzeczy, które sobie zaplanowałaś? Ile dni potrafisz myśleć o tym ile czasu zmarnowałaś? Ile motywacji w między czasie stworzysz? Ile razy kładąc się wieczorem obiecasz sobie, że jutro będzie inne i zrobisz w końcu to co trzeba? Ile poranków spędzisz na tej myśli i ile z nich znów zmarnujesz na małe drobnostki, które nie przybliżą Cię o krok do celu? Ile zajmie Ci ta jedna chwila, kiedy w końcu zaczniesz coś zmieniać?

Niektórym chyba potrafi to zająć nawet całe życie...

skomentuj (0)

I znowu od nowa ? :) 2009-11-02 13:23:05

http://naprzod.blogspot.com/

uznałam, że moje marudzenie i chaos należy oddzielić od największego marzenia jakim są podróże
tak właśnie uznałam siedząc u Marcina w pokoiku spoglądając na panoramę Krakowa z 6 piętra bloku przy ulicy Widok
nie wiem jeszcze jakie podróże to będą , czy te małe tylko, wyjazdy do Mediolanu czy tylko większe projekty, które gdzieś tam rodzą się w głowie
ale pomyślałam, że jest tyle informacji, które chciałabym gdzieś zanotować - festiwale, ciekawe strony, informacje, przewodniki
niby mam tego trochę w linkach na tym blogu ale zlewa się to razem z innymi rzeczami
krótko mówiąc pasja ta zasługuje na osobną stronę choć daleko mi jeszcze do podróżników
póki co jestem małym nomadem, dreptam z plecakiem to z bronowic do hostelu, to z hostelu na dębniki, to znowu do hostelu
zamontowałabym sobie chętnie jakiś licznik ;)
w każdym razie pomyślałam, że pewnie moje zapiski z wyjazdów różnych nie muszą pasjonować, niech więc nie mieszają się z tym blogiem, który już i tak zawiera w sobie wiele informacji ;)
Pewnie pierwszą notką będzie wyjazd do Barcelony
ale ja już rączki zacieram na wiosnę, już się szykuję - co najważniejsze fizycznie
być może zdrowie nigdy nie pozwoli mi na tak magiczne wyprawy jak wyprawa śladami Kazimierza Nowaka http://afrykanowaka.pl/index.php?s=4, ale zdecydowanie jeśli popracuję nad wytrzymałością fizyczną, czego tak naprawdę nigdy nie robiłam to plecak zawsze mniej będzie ciążył a te bidne już kolana dalej poprowadzą. Jeśli nie uda się ekstremalnie będzie powolutku, stopem czy innym środkiem transportu - ale byle do przodu :D

Póki co Włóczykij się już szykuje - http://www.wloczykij.com/index.php dla tych, którzy szukają inspiracji lub po prostu dopadła ich zimowa nuda - 25 lutego - 6 marca Gryfino staje się przystankiem dla wielu niespokojnych i fascynujących dusz
a później już Kolosy - jeszcze nie byłam, a i tak w planach miałam Trójmiasto http://www.kolosy.pl/

słowem wszystkie drogi prowadzą naprzód :D

skomentuj (0)
Księga Gości
tu jestem
napisz do mnie

Ahoj przygodo !
Klonu atakuje świat :) Nazwałam go Gryfińskim Christopherem McCandless'em :) , tak zawsze będzie mi się kojarzył
Strona Andrzeja Muszyńskiego kolejnego polskiego wlóczykija
Klub Podróżników w Krakowie
Los Wiaheros
Couch Surfing mój tlen
Kolosy - nagrody za życie "inaczej"
Koniec Świata - Trójka Przekracza Granice
Andrzej Sochacki „Przykazanie Nr 1 jakiejkolwiek cywilizacji: pozwól ludziom być różnymi.”
chcesz podróżowac, nie masz gdzie spać? - tutaj zawsze ktoś Ci pomoże
Boso przez świat - znowu Cejrowski
Włóczykij - Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży (małe cudeńko!)
Cejrowski - jako osobę - toleruję, jego projekty uwielbiam
Oliwkowo - Blondynka, która odnalazła swoje szczęście

znani zblogowani warci pochłonięcia
Blog Leszka Talki i Moniki Piątkowskiej
Artur Andrus niecodziennie blogowy
Adam Wajrak - dziennikarz walczący o Rospudę
Remigiusz Grzela - cz. II ; bardziej kafkowo
Remigiusz Grzela - doza kultury cz. I

wokół reportażu
Młodzi reporterzy na Trobriandach
Laboratorium Reportażu
Studio Reportażu i Dokumentu Polskiego Radia
Mariusz Szczygieł - świetny reportażysta
Wojciech Tochman - i jego historie o ludziach

niekoniecznie blogowo
Internetowe Imperium Książki
Andrzej Poniedzielski - uwielbiam !
Trójka
AMR - prawdziwe afrykańskie klimaty
Radio Bez Kitu - niezależne i jak najbardziej ambitne radio!

zakończyli swą podróż
Bartus - ten niezdecydowany:)
Marcin

tutaj się odnajduję

Anhe - gdy się obudziłam ona już była
w krainie cytatów
biedny miś ma budyń dla nas dziś
Jesienna-za te ciepłe słowa i za przyszłą resztę
w jesiennym duchu
masz zly dzien? koniecznie tu zajrzyj !
Paryz, Czerwona Sukienka
Blog Agi - inteligentnie i ciekawie
hope
thunderbringer:)

moje wiersze
oto one

Archiwum

2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
listopad
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2005
listopad
październik
wrzesień
maj
marzec
luty
styczeń
2004
październik
wrzesień
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2001
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec